Zapisujemy się.
Zmieniłam zdanie. Wcale nie chcę popularności. Zatem niczego nie linkujemy i nie polecamy.
Chciałabym, żeby to candy wygrała Osoba, która mnie odwiedza po prostu z przyjemności (jeśli takową posiada, odwiedzając mój blog).
To jeszcze nie wszystko, jeszcze garaż przepatrzę, na razie TYLE:
Spróbuję potem opisać, co jest czym ;-)
Zaszalałam.
Kupiłam sobie Książkę.
Dawno dawno nie kupowałam książki dla SIEBIE, zawsze kupuję Obywatelowi...
Tym razem kupiłam sobie. Przyjechała. Przeczytałam wstęp i się zakochałam z mety...
Polecam:
Being A Scot, by Sean Connery & Murray Grigor
czyli... "Być Szkotem"...

ehh... stary Sean lepszy jak młody:))) książka z pewnością warta uwagi:))) oczywiście niniejszym zapisuję się na Candy:)))
OdpowiedzUsuńps. ostatnio na tutejszym portalu handlowym :) widziałam książkę? z wzorami serwet z .... 1947r?? zaraz muszę sprawdzić, czy jeszcze jest.... kupię.... :)
UsuńNooo :-)
UsuńNa okładce z tyłu jest cytat czyjś, że kiedy Szkocja będzie niepodległa to Sean powinien być królem Szkocji ;-)
Książka jest PIĘKNA. Pięknie napisana i pięknie wydana. I wcale nie taka droga jak na takie wydanie...
A dziś w telewizorze poleci "Wschodzące słońce"....
Dla mnie Sean to zawsze Ramirez, Draco (głos Smoka z "Ostatniego smoka), "Polowanie na Czerwony Październik", "Twierdza"... ja to mogę oglądać po tysiąc razy i nigdy się nie nudzę :-) Generalnie na punkcie Sean'a mam regularnego świra, aczkolwiek bardzo mi się nie spodobała ostatnia włoska afera... no ale cóż... nikt nie jest doskonały...
Ale, bo Sean piękna mężczyzna jest :) I rzeczywiście, im starszy, tym fajniejszy. A książka faktycznie wygląda na magiczną - te zdjęcia. Szkockie krajobrazy są jedyne w swoim rodzaju. Czuje się moc przyrody. I magię.
OdpowiedzUsuńTo tutaj mam się wpisać na candy ? Jak tak, to się wpisuję ! (Mogę ? bo bloga nie mam)
Dziś jestem w domu. Chyba się od Ciebie zaraziłam :) Tylko mi dołem wylata, i górą próbuje.
To ja też się zapisuję. Maniactwo nie zna granic.
OdpowiedzUsuńTwój blog czytam i czytam, raz odważyłam się napisać, ale jestem zakochana w Twoich celtyckich dziełach, są wspaniałą inspiracją.
Co do Seana to macie rację, on jak wino, im starszy tym przystojniejszy. A pamiętacie 007 z jego udziałem? Kto by pomyślał, że będzie z niego taki przystojniak w przyszłości?
Noelka
Seana uwielbiam. W Szkocji nie byłam, ale wiem, że by mi się tam podobało. A zapiszę się na candy, choć dziewiarka ze mnie marna. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńPo cichu od kilku miesięcy tutaj zaglądam, tylko się nie ujawniałam. Ale ostatnio wzięłam nawet udział w głosowaniu na temat candy, więc teraz nieśmiało odważę się też wziąć udział jeśli można:)
Bardzo podobają mi się Pani prace, podziwiam niezliczone pomysły! Po cichu, acz z zapartym tchem, podglądam Pani zmagania z systemem i bardzo mocno trzymam kciuki aby wreszcie wszystko się poukładało. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia! :)
Phanelopsis
(phenlopsis.amabilis@gmail.com)
to ja też się wpisuję ;)
OdpowiedzUsuńSeana kocham miełością wielką lecz nieodwazajemniona ;( i myśle że on jak wino im starszy tym lepszy ;)
tu zaglądam (aż za często) z przyjemnością nieskrywaną (chociaż czasem człeka trafia jak czyta)
buzka
Kicham.
OdpowiedzUsuńPrycham.
Kaszlę.
I jestem nieszczęśliwa :(
Ksiązki i Pisemka Wam opiszę potem, tam są różne rzeczy - a to trochę druciarstwa, a to trochę koronek, a to serwety i skarpety, i jedna bardzo fajna o wiązaniu węzłów, zwłaszcza dla Pani produkującej bizuterię by mogła się nadać, w garazu mam jeszcze frywolitki i cośtam, ale kicham, prycham, kaszlę i... nie przyniosłam. przyniosę potem.
Chętnie zapisuję się na candy. Cieszę się że odkryłam Twój blog i co dzień tu zagląda. Dobrze, że rozdajesz książki - dajesz wędkę a nie rybę. "Rybę" postaram się sama zrobić, oczywiście w pomocą książki. Na drutach robię głównie chusty, szale, swetry. Może nauczę się serwet i skarpetek...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Magdalena
magdalena171@gazeta.pl
Zaglądam od niedawna i nie komentuje wcale (ale ja tak mam wszędzie), mimo to także chciałabym się zapisać na candy :)
OdpowiedzUsuńJa też się nieśmiało zapisuję... Tak jak nieśmiało zaglądam :} Jestem do tej pory pod wrażeniem bąbli... Nie mogę się zdobyć na obywatelską odwagę, by spróbować zrobić :}
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Bardzo się cieszę :-)
OdpowiedzUsuńZrobię liste tak jak poprzednio, jesli w garazu wygarnę nastepne to najwyżej podzielę na dwie nagrody :-) Na razie pełzam obsmarkana i obkaszlana jak nieszczęscie... buuuuu :(
Kochana szalej ile się da, życie trzeba sobie osładzać- ja np. kupiłam maszynę do szycia i już do mnie jedzie. Będę się uczyć szyć i sypać pewnie panienkami, ale wyzwania trzeba mieć :D
OdpowiedzUsuńI zapisz mnie na Candy, bo to przede wszystkim super zabawa, zwłaszcza w Waszym towarzystwie Kochane moje :*
Też się zapiszę, a co... Książkę nigdy za dużo ;-) Ale z tej o serwetach od razu rezygnuję, bo taką już mam.
OdpowiedzUsuńJa na książki to zawsze.... poproszę o miejsce w ogonku siedząco-leżące, bowiem też mnie choroba na ryj wyszła w postaci opryszczki, tudzież nowego AZS, oraz tików z braku magnezu..... pozdrawiam radośnie na przedwiośniu.
OdpowiedzUsuńI żeby tak już mi dowalić to prawdopodobnie jeszcze laptop padnie.
A ja się tylko tak odezwę, że też chcę należeć do fanklubu starego Connerego :D
OdpowiedzUsuńAczkolwiek już chyba przekroczył tą granicę i się powoli z niego stary dziadzio zaczyna robić...
Ale są dwa filmy, które mogę oglądać na okrągło i bez znudzenia. Oczywiście Twierdza i Nieśmiertelny. Uwielbiam go.
Na candy się NIE zapisuję, bo jakbym nawet znalazła gdzieś druty, to bym sobie z rozpaczy nimi oczy wydłubała. No niestety rękodzieło nie jest moją mocną stroną :D Więc i książki mi na gwizdek.
No a tak w ogóle, to ja mam słabość do Twoich medycznych notek i wątków.
Nieustanną od lat.
Last Dragon
UsuńWprawdzie On jeno głos podłozył Draco'wi, ale zrobił to fenomenalnie....
Chcem książki!!!
OdpowiedzUsuńConnerego to ja miłością wielką:)
Sheena - dziadziowanie Connerego mi nie przeszkadza.
I tak go kocham = podobnie jak Omara Sharifa:)
:-))
UsuńAaa.a... i jeszcze miałam napisać. Proszę mi tutaj na rolnikach psów nie wieszać, bo Twoja urocza koleżanka (czytaj: mua) od niecałego roku stała się rolniczką małohektarową (znaczy poniżej owych magicznych 6 ha, niezależnie od tego jakie by one nie były) i we związku z powyższym płaci CAŁE 100 złotych miesięcznie (czy coś koło tego) na wszystkie krusy, srusy i inne takie.
OdpowiedzUsuńNie muszę tłumaczyć, że zamiast walczyć z systemem postanowiliśmy go wykorzystać dla siebie?
DG się przerobi na sp. z o.o. i już moja w tym nieuczesana, żeby poprowadzić to tak, żeby się opłaciło.
I wiesz co? Nie mam ŻADNYCH wyrzutów sumienia. Jak przynosiłam budżetowi i ZUSowi grube pieniądze tytułem mojego ówczesnego całkiem-sporego wynagrodzenia, to i tak musiałam czekać miesiącami na wizytę u specjalisty, rehabilitację i inne takie. I nie ważne, że GDYBY państwo uprzejmie mi poszło na rękę, żebym się mogła rehabilitować szybko i po godzinach pracy, to bym nie siedziała pół roku na zwolnieniu, nie korzystałabym z sanatorium w ramach tzw profilaktyki rentowej itepe. Kiedyś to liczyłam, że na mojej chorobie - przez niesprawność systemu (w sensie długość oczekiwania + niechęć lekarzy do wykonania porządnych badań) - państwo miało "w plecy" ok 50.000 - 100.000 złotych. Bo chorobowe trzeba było mi płacić, bo składek od mojej pensji się wtedy nie pobierało, bo w końcu trzeba mnie było wysłać na takie leczenie, które uratowało mnie (i budżet) przed rentą. A przecież to samo można było zrobić na miejscu, wcześniej (więc i skuteczniej).
Na emeryturę, z której będę mogła żyć - nie liczę. No to za co mam płacić? Za jakie ubezpieczenie? Z którego kto korzysta? Za ginekologa i dentystę odkąd pamiętam płacę sama. Jak potrzebowałam lekarza pilnie, to też płaciłam. Więc za co płaciłam ubezpieczenie? Albo na co?
No nie potrafię mieć wyrzutów sumienia...
Ale no coś TY! Ja własnie szukam hektarów do kupienia :-))))
UsuńDokładnie z tych samych powodów.
Nie pluję. tez sobie to przeliczyłam. Inna sprawa czy to tak powinno być, mozemy pogadac, ale to akademicka dyskusja, bo czego się w Polsce nie tkniemy - to się wali z łomotem....
No chyba se kupię te hektary - przelicznik zachęca jak nic!
Usuńksiazek nigdy dosc..ustawiam sie grzecznie w kolejce...pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńTo ja też sie zapisuję, bo zaglądam tu zprzyjemnością.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o Szkocję, to MUSZĘ tam wrócić, ale tak, by mieć czas obejrzeć, co chcę obejrzeć, pobyć, chłonąć atmosferę, nasłuchać się angielskiego z gaelickim akcentem...
A ja się tylko przywitać chciałam:) I listę obecności odhaczyć :)
OdpowiedzUsuńNa Candy proszę mnie NIE zapisywać, ktoś inny NA PEWNO będzie miał większy pożytek z książek o rękodziele. U mnie zaległyby na półce. Brak czasu i wprawy...
O.,,rzeszku jak tylko zobaczyłam te cudowności to mi się oczywiście "miecio" włączył i staje grzecznie w kolejeczce- kTO OSTATNI?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam z zaśnieżonego Śląska
Karnie ustawiam się w ogonku i cierpliwie czekam na ,,łut" szczęścia. pozdrawiam goroąco
OdpowiedzUsuńEla elzbieta.wrzesniak@wp.pl
Kochane Dziewczyny - wirus mnie zniszczył. Na amen.
OdpowiedzUsuńZwlokłam się ale... wracam do łóżka... :(
Zdrowiej, słonko!
UsuńZdrowiej piernikiem.
Dorotka. Łączę się w bólu. Mnie zniszczyła sałatka :(
OdpowiedzUsuńKsiążki?! Biorę wszystko! T znaczy zapisuję się.
OdpowiedzUsuń:)
Ela
kowela@wp.pl
To ja się zapisuję, ustawiam się karnie w ogonku :))
OdpowiedzUsuńzamia
Ja też, ja też zapisuję się.blog odwiedzam regularnie :-) zdrówka życzę
OdpowiedzUsuńolajola@interia.pl
Niniejszym też się zapisuję i pozdrawiam serdecznie. :)
OdpowiedzUsuńTo ja też poproszę.
OdpowiedzUsuńDołączam do ledwo żywego towarzystwa, kichając i prychając.
Sean = jedyny słuszny Bond.
I "Polowanie", które mogę oglądać zawsze.
Ćwiczyłam Theraflu, Poległam.
UsuńĆwiczyłam Groprinosin. Poległam
Ćwiczyłam Klacid Uno, wwciąz ćwiczę, poległam.
Rano myslałam, że zejdę, tak mnie cholernie bolała gęba...
W przebłysku drowego rozsądkun łykneła Ibuprom Zatoki.
Ludzie.... urodziłam się na nowo!!!
WIEM, na co jestem chora, mam zapalenie zatok, dlatego mnie te szczęki tak bolały, i nosa nie dało się dmuchnąć, bo widziałam nieboskłon nocą z mety....
Łączę się w bólu. Ja już wyłażę - wylatałam, wymroziłam, wykijowałam te zatoki.
UsuńCzasem jeszcze się odezwą.
Letko.
Klacid łykaj, może pomoże.
Przychodzę tu, bo lubię = i Ciebie, i miejsce:)
Przychodzę z przyjemnością, niewątpliwą i bezwzględną.
Urok osobisty gospodyni mówi sam za siebie.
I przypominam uprzejmie, że byłam, widziałam i tegoż uroku osobiście doświadczyłam!
Witam ;) pozdrawiam serdecznie i zapisuję się na Candy. Pozdrawiam, Agnieszka
OdpowiedzUsuńnieszkas1@wp.pl
Rozgoszczę się w kolejce z nadzieją na te pouczające lektury. Pozdrawiam i kwanty dobrej energii wysyłam: roma-dobrenaspleen.blogspot.com
OdpowiedzUsuńjak to czasem bywa trafiłam tu przypadkiem i rozgościłam się na jakiś czas, którego nie mam ...ale co tam , czasem warto,
OdpowiedzUsuńa przy okazji ustawię się w kolejce , może los się uśmiechnie?!
http://mojedubaninki.blogspot.com/
To może i ja spróbuję szczęścia. Przyznam się, że od dawna tu zaglądam, chociaż w dyskusjach nie biorę udziału :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://mojepasje-betinaa40.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :-) Koniec zgłoszeń :-)
OdpowiedzUsuń